Niedawno po sieci zaczął krążyć robak oznaczony jako: Win32/TrojanDownloader.Swizzor, który od innych programów tego typu różni się tym, że infekuje wszystkie komputery z wyjątkiem tych, które mają wybrany jako język systemowy język rosyjski.
Poza tym drobnym szczegółem robak działa dość standardowo, ściąga się po wjeściu na zainfekowaną stronę, lub wraz z mailem, a następnie chowa się na naszym dysku twardym rozpoczynając swe działanie – ściąganie dodatkowych programów typu spyware, adware etc.
Pytanie brzmi dlaczego programista zadał sobie tyle trudu, by nadać wirusowi taki warunek. Jest kilka możliwych teorii, a pośród nich na przód wysuwają się dwie. Pierwsza sugeruje, że programista pochodzi z kraju, dla którego blokuje wirusa i robi to po to, by uniknąć bądź załagodzić prawne konsekwencję na terenie swojego kraju. Druga, nieco bardziej może wydumana, ale być może prawdziwa mówi o tym, że żekomo programiści są patriotami, którzy chcą chronić przed wirusem swój kraj.
Ostatnia z teorii, najbardziej przerażająca, choć może się wydawać równie realistyczna jak powieść SF, może mieć także swoje ziarnko prawdy.
Wedle tej ostatniej teorii, autorzy wirusów chronią siebie, gdyż tworzą inteligentnego wirusa, któremu już w młodości chcą zaszczepić “słabość” do komputerów danego kraju – swoich komputerów. Być może tego typu programy, to początek nowej fali inteligentych wirusów – ale w tej chwili za wcześnie na takie spekulacje.
Warto jeszcze wspomnieć, że to nie pierwszy robak nieatakujący jednego z krajów. Wcześniej robak Conficker skutecznie omijał ukraińskie numery IP, oszczędzając użytkowników komputerów po naszej wschodzniej granicy.
Będziemy trzymać rękę na pulsie i informować, jeśli sprawa urosła by do czegoś więcej…